 |
|
|
12.05.15
|
Dziś przyszło pismo z jakiejśtam komórki odpowiedzialnej za szkolenia. Zauważyłam tam swoje nazwisko (a nigdy - pokreślam NIGDY nie jest to nic ciekawego ) i czytam. Zostałam wytypowana do szkolenia pt. "Wypalenie zawodowe pracownikow i sposoby radzenia sobie z nim".... Ale nie zebym miała gdzieś w związku z tym jechać. Co to, to nie. Za słaba w uszach jestem, żeby mnie na wyjazdowe wysyłali. No i nie mam penisa...
Czy to az tak widać?
Prawda to, że przestalam lubić swoją pracę. W zasadzie z dwóch powodów: po primo- czema akurat ja mam zapierdzielać jak mały motorek, kiedy 3/4 kolegów i koleżanek lezą i w zasadzie nie bardzo wiem, po kij przychodzą w ogole ( no...chyba, że po to, by siedzieć na parapecie okna w gabinecie mojego przelożonego ćmochając fajkę i umilając czas, który płynie przełożonemu na przewalaniu sie po pokojach z grymasem, ktory ma przypominac uśmiech, ale wychodzi cos na kształt "o wy debile.... robta, róbta, buraki jedne") i po drugie primo: nie lubię jej chyba dlatego ze pensja moja jak stanela w miejscu trzy lata temu to nawet o inflacji sie nie mówi...
Dziecko me osobiste postanowiło nie mówić. Chociaz i tak jest o niebo lepiej niz było jeszcze miesiąc temu. Nie wiem jak to z nią jest... Powie "szyja", "stół"(przeciez nie są to łatwie w wymowie słowa), a nie chce powiedzieć kocham czy buzi o bucie nie wspomnę... Uczy się błyskawicznie. Maluje farbami starając się nie wychodzić poza kontury, wyrywa kolorowy papier i nakleja na karton robiąc dla mnie takie laurki.... A gadać za kija nie chce.
Luz. Bez paniki. Daję jej czas do końca wakacji. Poćwiczymy dalej, ogarnie sie kobita.
I dostała sie do przedszkola. Uffff.
I kupiłam sobie buty (złotych 30) i sukienkę (zlotych 40) - na nic więcej stać mnie nie było. Bo komunia była. I urodziny Mamy i .... chcialam napisać, ze urodziny R, ale ciągle nie przywykłam do myśli, że Moje Zlotko nie zyje.
|
|
komentarzy::
1
|
|
12.04.15
|
Najbardziej bolą zawiedzione nadzieje, utopione marzenia i utracona wiara. Pewnych rzeczy już się nie odbuduje.
Boli mnie serce. Boli mnie to, że wreszcie dotarło. Boli, że jestem dla nich zerem, nieliczącą się jednostką. Dodatkiem do....sama nie wiem czego. Byłam utrapieniem chyba, wyrzutem sumienia. Jakimś bachorem, który zawracał dupę. Pochodzenie miałam nie takie. I nie rokowałam żadnych nadziei na "bycie kimś".
A ja jak głupia łaknęłam potrzeby przynależności, miłości i akceptacji przede wszystkim. I to co sobie wyobrażałam, okazało się stekiem bzdur, wytworem mojej chorej (przerośniętej i wybujałej) wyobraźni.
Nasze drogi zawsze biegły w odmiennych kierunkach. Ostatnio zobaczyłam to bardzo jasno.
Ja dziecko środkowe, kochane, ale takie, jak kot. Ale nawet kot potrzebuje czasami być pogłaskany.
Okazało się, że jestem nawet teraz nikim. Ekonomicznie nikim. Socjologicznie - nikim. Zero sukcesów. Pasmo upadków.
Nie będę płakać. Poprostu przestanę marzyć. Przestanę wierzyć. Przestanę mieć nadzieję. |
|
komentarzy::
5
|
|
12.03.24
|
Chciałabym napisać, że wszystko jest wspaniale, że pogoda piękna, bo słońce i okulary włożyć można. Że rząd mnie po tyłku nie stuka, że cacy i tak dalej.
Wszystko się zmieniło. Rysiu umarł. Cichutko, chociaż okazało się że musiał cierpieć bardzo. Gdy tylko coś zauważyłam, zaczęłam chodzić od lekarza do lekarza. Ścieżki wychodziłam, prosiłam, płakałam, błagałam by się ktoś przyłożył, by się zajął. Ale lekarze mieli mnie w dupie. Mnie jak mnie, ale Jego. Bo jak pacjent jest upośledzony psychiczne, to po co go ratować?? Po co?
Dopiero gdy przestałam prosić, gdy zaczęłam być wulgarna i niegrzeczna, dopiero wtedy zauważyli. Skurwysyny. Nienanawidzę każdego z nich, tych którzy ignorowali mojego Rysia. Teraz, gdy go nie ma, zmarł kolejny fragment mojego serca. Brakuje mi go tak bardzo, że czasem nie umiem oddychać. I nawet nie chcę oddychać. Tęsknię. Płaczę. Ale co z tego? Żałuję, że nie poszłam na medycynę. Może bym mu pomogła a może nie, ale nie musiałabym być zależna od takich gnojków na jakich on trafił.
I już go nie ma. Nie ma tej życzliwości, tego uśmiechu i zainteresowania. Komieszka - mawiał - ładne masz włosy. Co słychać? Byłaś w pracy? Pracowałaś? ładne masz kolczyki. Ładnie dziś wyglądasz....
Nie ma naszego słoneczka. Tego dziecka, uwięzionego w ciele dorosłego. Czasem był irytujący, ale zawsze czarujący, kochany, wdzięczny....
Boże...., jak mi go brakuje!
|
|
komentarzy::
2
|
|